Jaka książka dla managera i trenera?

22 czerwca 2016

Autorka: Monika Królak

Jakie książki czytają managerowie, trenerzy i doradcy? Co warto im obecnie polecić?
Ponieważ w maju uczestniczyłam w Warszawskich Targach Książki a w marcu w Leipziger Buchmesse, czyli Targach Książki w Lipsku (w Niemczech), to zaproponuję Państwu kilka wyróżnionych i nagrodzonych tytułów. Podzielę się też na marginesie moimi obserwacjami dot. oferty i wydarzeń targowych.

W Warszawie podczas Targów Książki rozstrzygnięto konkurs „Książka dla Trenera”. „Celem konkursu jest wyróżnianie i promowanie książek zawierających rzetelną, empirycznie zweryfikowaną wiedzę, ”- tyle organizatorzy. Teraz wybrane książki:

„Esencjalista”, Greg McKeowin,

„Bez ograniczeń, Jak rządzi nami mózg”, J. Vetulani, M. Mazurek,

„Rozwój osobisty, Instrukcja obsługi”, R. Żak

„Eksperyment w obszarze HR”, A. Lipka, S. Waszczak, A.Winnicka-Wejs,

„Informacja jest piękna”, D. McCandless,

„Historia naturalna ludzkiego myślenia”, M. Tomasello

„Automotywacja”, M.Jankowska, B.Wofigiel

„Wielkie i te nieco mniejsze pytania psychologii”, W. Łukaszewski

„Test Marshmallow,” W. Mischell

Zauważyłam też (z przerażeniem), że presja osiągania celów i sukcesu wkroczyła już do literatury dziecięcej. Trzymam się z dala od takich książek i mód. Zastanawiam się ile szkody mogą wyrządzić zafascynowanymi nimi nie tylko dorosłymi (w życiu zawodowym) ale też (w życiu prywatnym) rodzicom i dzieciom. Czy chcemy wychować dzieci na tresowane małpki? Małpy przepraszam za takie stwierdzenie, bo to mądre zwierzęta.

Na targach w Warszawie znalazłam dużo świetnie napisanych książek o historii, polityce, filozofii oraz doskonale wydane te należące do klasyki literatury pięknej. Zwłaszcza dobrych książek historycznych zabrakło mi na tragach w Niemczech.

Chodzenie po targach w Warszawie oraz uczestnictwo w wykładach, panelach i spotkaniach autorskich, to w tym roku duża przyjemność. Wszystko kręciło się wokół................. książek. Do tego ciekawy gość honorowy (Węgry) i specjalny (Katalonia).
Natomiast w Lipsku targi były w tym roku upolitycznione. Czułam tam zaduch propagandy kanclerz Merkel oraz poprawności politycznej wokół jedynego tematu w tym roku, czyli uchodźców z perspektywy władz niemieckich. Wystarczyło wyjść na ulice miasta aby usłyszeć co Niemcy rzeczywiście o tym myślą.
Co ciekawe, po niektórych panelach w Niemczech nie pozwolono publiczności na zadawanie pytań a czasem sami paneliści, hm,...............uciekali ze sceny unikając słuchaczy i ich pytań jak przysłowiowy diabeł święconej wody.
U nas było odwrotnie. Zachęcano do pytań a prezentujący dążyli do interakcji ze słuchaczami.

Targi w Lipsku to tzw. targi czytelnicze i dlatego w ich ramach odbywa się w ciągu czterech dni ponad 1000 wydarzeń w całym mieście. Chciałabym aby również w Warszawie tyle spotkań, wykładów, dyskusji odbywało się także poza terenem targowym. Widzę, że takie są zamierzenia a wydarzenie rozkręca się na zewnątrz z roku na rok.

Książka to zawsze dobry pomysł. Dla managera czy trenera, dorosłego czy dziecka, inżyniera czy humanisty.
Książka żyje i ma się dobrze.

PS. Ja czytam nabytą na targach książkę „Na zakrętach historii” wydawnictwa Bellona.

Aktualności

Komentowanie wyłączone